Co o Twojej osobowości mówi Twój ulubiony zapach ;)

Niedawno pisałam o niezwykłym czarnym mydle marokańskim z Mydlarni u Franciszka. Jednym z jego największych minusów (przy całej ferii super działania i relaksu jaki dawał) był jego zapach. Mimo że mąż za taką mnie nie wiedzieć czemu nie uważa, dla mnie zmysł węchu w produktach kosmetycznych musi być rozpieszczony najbardziej! Niedawno dostałyśmy z Em cudowną paczkę kosmetyków dla dzieci i dla mnie, nieznanej mi dotąd marki Equilibra, które ku mojemu własnemu zdziwieniu pokazały mi, że kocham, ubóstwiam i jestem zmysłowo uzależniona od zapachu aloesu, którego dotąd przy spotkaniu w sklepie na półkach omijałam szerokim łukiem. Okazuje się, że testowanie kosmetyków to nie tylko dobra zabawa, ale i naprawdę użyteczna sprawa. Nie wiedząc jakie połacie nowych upodobań w sobie odkryję, przystępuję jednak do nowego badania. Podejmuję wyzwanie marki Le Petit Marseillais.

Mam opowiedzieć o zapachach (ah, cóż to dla mnie za problem!) kosmetyków pielęgnacyjnych z serii Le Petit. I tu pojawia się problem. I bynajmniej nie dlatego, że nie jestem ich fanką. Wprost przeciwnie! Ale cóż odkrywczego można powiedzieć o zapachu, który sam w sobie jest najlepszą reklamą tej marki? Cóż napisać, jeśli nie da się przez ekran nakarmić godnego tych kosmetyków zmysłu: węchu i dotyku?

bez-tytuluZakochana po uszy w zapachach, bynajmniej nie jest łatwo mnie omamić. Jestem gorzej niż wybredna (jak w każdej dziedzinie życia), nie lubię zbytniego przesłodzenia (jak w każdej dziedzinie życia :P), nie lubię zapachów orientalnych i leśnych. Upodobania zapachowe idą u mnie w ścisłej parze z moimi preferencjami w życiu użytkowo-codziennym. Oddają mój charakter. W marce Le Petite swój charakter jednak odnalazłam. Odnajduję go wciąż, gdy zmęczona (żeby nie powiedzieć wykończona do ostatniej komórki) wchodzę do łazienki i otwieram wieczko. Co czuję? Zapach. Ulubiony. Oddający mi siłę, którą straciłam na przyziemnościach. Przypominający mi o sile i kojącej magii zmysłów. Czuję się lżej, jeszcze zanim zmyję z siebie kurz codziennego zmęczenia.

Szczególnie w tej marce upodobałam sobie żele pod prysznic, na czele których stoi u mnie żel z woskiem pszczelim i olejek różany z masłem arganowym. Co o mojej osobowości mówi ten zapach? Nie wiem. Być może wybrałam go intuicyjnie, bo naturalne składniki w nim zawarte są pisane wprost na moją suchą, wręcz wysuszoną skórę. Relaks. Nawilżenie. Uczucie głębokiej świeżości. Taaak, zapach (i działanie) Le Petitków przypomina mi czego tak naprawdę potrzebuje moje JA.

Reklamy

Marokańska uczta domowego SPA

Jeśli musiałabym określić jednym słowem to co dominuje najintensywniej w naszym domu obecnie, to pomijając oczywiście CIEBIE 😉 bez wahania podałabym słowo „stres”. Czytaj dalej „Marokańska uczta domowego SPA”

Krem nawilżający na dzień oraz Serum Perły Młodości, Nivea Q10

8862_170744_1280_720W ostatnich miesiącach dzięki Nivea i BLOGrecommend miałam okazję zrobić wreszcie coś dla siebie. A właściwie wreszcie coś sobie DAĆ. Złe, właściwie żadne odżywianie, niedosypianie, permanentny stres, zmęczenie, a gdy dodać do tego jeszcze 30 urodziny w tym roku, wychodzi naprawdę nieciekawy widok przed lustrem. Czytaj dalej „Krem nawilżający na dzień oraz Serum Perły Młodości, Nivea Q10”