Domek w pudełkach

Jak ciężko jest o porządek i jak prosto o tajfunowy bałagan w domu z dzieckiem wie chyba tylko ten, kto ów skarb(y) posiada. U nas mam wrażenie panuje wersja hard- utrudniona, bo wspomniany skarb jest uosobieniem wszystkich żywiołów świata, zaś my jesteśmy posiadaczami (trochę za duże słowo jak na najemców) małego mieszkania. Przed dzieckiem wydawało się nam ono jeszcze wcale nie takie małe, teraz jednak ciężko jest znaleźć miejsce na cokolwiek! Nie mówiąc już nawet o utrzymaniu tego w jakimś akceptowalnym porządku…

Pomijając fakt braku czasu na pucowanie podłóg, wygładzanie powierzchni poziomych z kurzów i śmieci, istną zmorą są dla mnie te tony zabawek walające się WIECZNIE, po prostu wiecznie po całym domu. Nie obchodzi mnie że coś tam ktoś tam się pokrzywi gdy wchodzi do domu i od razu potyka się o mały samochodzik, a próbując znaleźć gdzieś wolny kąt do siedzenia napotyka na kolejne przeszkody. Nie obchodzi mnie to, bo to nie nasza wina, nie lenistwo, nie umiłowanie do bałaganu – przecież jeszcze 5 minut temu gdy spałaś było tu lśniąco i gładko. Obchodzi mnie to bo ja, mimo wszystko jestem jednak estetką. Źle ułożone zabawki na półce (np. przez Twojego tatusia który wszystkim rzuca gdzie popadnie byle zrobić pozorny porządek, czytaj: wszystko ma po prostu zniknąć z sof, krzeseł i podłóg) rażą po prostu mój zmysł estetyczny. Razi mnie zostawianie ton zabawek byle jak i byle gdzie, ale z drugiej strony nie mam też sił na segregacje i układanie tego zmyślnie i wymyślnie co wieczór.

W przypadku małego szkraba, który bawi się tonami malutkich zabawek, grzechotek, piłeczek, misiów, laleczek, gadających stworków itd. Itd. totalnie nie sprawdza się (przynajmniej wg mnie) system pakowania do szaf i półek. Ja niedawno postawiłam na specjalne pudełka na zabawki. Na rynku jest tego teraz masę, więc miałam spory dylemat przy wybieraniu czegoś praktycznego (pod Ciebie) ale i designerskiego (pod siebie). W końcu zainspirowana  jednym z portali, umożliwiającym porównanie produktów różnych marek i sklepów (ZOBACZ TU) zdecydowałam się na kupienie kolorowych, CUDNIE ZDOBIĄCYCH POKÓJ pudełek na PRAKTYCZNYCH kółkach, które stoją odtąd grzecznie w kącie i wypełnione po brzegi chowają Twoje skarby. Wszystko jest łatwo dostępne, szybkie do sprzątnięcia (nie muszę już niczego układać na półkach!!) ale i ułożone tak że cieszy oko. Oczywiście jeśli jest schowane bo Ty aktualnie śpisz lub nie przebywasz w domu 😉

Jeśli ktoś jest więc może przypadkiem na etapie urządzania pokoju dla dziecka moja szczera rada – postawcie na regały z wyjmowanymi pudełkami, otwierane skrzynie, pufy lub po prostu zestawy pudełek. Sprawdzają się dużo lepiej niż półki. Takie pudła są też bardzo fajnym (szczególnie dla rodziców, ale uwierzcie dla dzieci również!) pomysłem na prezent. Zamiast kolejnej maskotki, która uważam osobiście jest najgorszym prezentem dla dziecka do ok. 12 miesięcy, po prostu kolorowe, wymyślne pudełeczko (my np. zamówiłyśmy sobie na prezent takie coś do kąpielipelikannie mówcie że nie będzie to nietrafiony prezent/ łazienkowy gadżet. Po inne inspiracje tego typu można sięgnąć na przykład tutaj)

PS. W trakcie szukania pudeł do naszego domu trafiłam na totalnie odlotową szafę. Zakochałam się w niej po prostu od pierwszego weń wejrzenia, ze względu na jej cudowną praktyczność, ale i kolorystykę, która wypisz wymaluj jest w barwach Twojego przyszłego pokoju: biel, czerń i czerwień. szafa

Absolutnie muszę ją mieć!

Post inspired by portal: http://www.mylionshome.pl

Przy inspirowaniu się pamiętajcie jednak o jednym, praktyczność przede wszystkim 🙂

Reklamy

Zioła w diecie dzieci

produkty-ziola
źródło fot. tesco.pl

Choć na samym początku wprowadzania do diety dziecka produktów innych niż mleko, wydawało mi się że najlepiej robię karmiąc gotowymi słoiczkami z obiadkiem czy owocem (bo bezpieczniejsze bo przebadane, bo wyselekcjonowane (?) produkty, ekologiczne, bo z dodatkowym dodatkiem witamin), z czasem jak pewnie każdy stwierdziłam, że to się po prostu NIE OPŁACA. Z drugiej też strony, ileż można faszerować dziecko gotowcami?! Tradycyjnie przyszło mi się wówczas zmierzyć z tzw. różnicą pokoleń i choć początkowo każde ‚pokolenie’ zgadzało się, że zupek nie powinno się doprawiać solą i pieprzem, z czasem (tym szybciej im pokolenie było starsze 😉 przyszło mi „walczyć” z tezą, że 8- potem 10- teraz 12-miesięczny maluch powinien już dostawać obiadki przyprawione solą/pieprzem (bo musi się przyzwyczaić, bo już duża, bo jak może jeść takie niedobre bez soli). Przyprawiać? Oczywiście. Ale dlaczego od razu niezdrową dla nerek solą, skoro pod ręką (czy tam w ogródku lub na parapecie w doniczce) mamy dużo zdrowsze zamienniki? Zioła genialnie zastąpią funkcję przypraw w nadawaniu aromatycznej głębi smaku potrawom. Niech wreszcie upadnie więc mit, że zioła tak ale dopiero po 6 roku życia. Nieostre, o ile zbadamy że nie uczulają można stosować już przecież u niemowlaka!

My z ziołami w wersji leczniczo-wspomagającej mieliśmy do czynienia bardzo wcześnie bo już w pierwszych tygodniach życia. Koper i herbatki z niego przyrządzane są chyba faktycznie ziołem, o których w przypadku malucha słyszy się najszybciej (regulacja trawienia, zalecany dla dzieci z kolkami, wzdęciami, zagazowaniem brzuszka). Przed ukończeniem 6 miesiąca stosowaliśmy również rumianek (na problemy z wypróżnianiem, bolące dziąsła przy ząbkowaniu – rumianek ma działanie antybakteryjnie i łagodzi obrzęki dziąseł). Polecano nam też bardzo rozcieńczoną melisę na uspokojenie, ale ja jakoś się bałam tak „sztucznie” wyciszać takiego małego niemowlaczka. Niedawno poznaliśmy również „uzdrawiającą” moc świetlika (nagłe zaczerwienienie oka, świetlik działał przeciwzapalnie) i natki pietruszki (problemy z hemoglobiną)

Skoro zioła leczą, dlaczego się więc nimi nie posiłkować…. w posiłkach? 🙂

Po skończeniu pół roczku dziecko śmiało może pałaszować już: natkę pietruszki (źródło witaminy C), koperek (na układ trawienny), niewielkie ilości mielonego kopru (jako zapobiegacz wzdęć)

Po 10 miesiącu dietetycy pozwalają dodać do ziołowego ogródka malucha majeranek, bazylię, oregano, rozmaryn, kurkumę, liść laurowy, ziele angielskie, tymianek, zmiksowane pestki słonecznika. Z nimi zupki, gotowane warzywa nabiorą już naprawdę cudownego smaku.

Po pierwszym roku można dodać zmiksowane orzechy wloskie, laskowe i nerkowca.

Czosnek, pieprz, curry i inne zioła ostre, pikantne zaleca się wprowadzać dopiero po 2 roku życia (jeśli nie później).

Teraz tylko pytanie za sto punktów: jaki przepis (przyprawiany ziołami) będzie dla Ciebie- ostatnio wielkiego niejadka produktów robionych w domu – najlepiej zjadliwy? Bo zupy są już blee 🙂

Problem nadmiernego picia.. u dziecka ;)

Ostatnio pojawiła się nam dziwna tendencja przy usypianiu. A właściwie dwie. Pierwsza, uniwersalna to taka że za żadne skarby i sztuczki świata nie uśniesz teraz bez butelki z wodą. Straszne to a wrecz i nawet nieco przerażające bo przy takiej jednej próbie idą czasem nawet i 3 buteleczki z wodą. Ale inaczej nie ma szans Cię uspokoić, a co dopiero ukoić do snu. Druga tendencja pojawiła się w nocy. Co noc, tyle że o różnych porach zaczęłaś się wybudzać i bardzo płakać. I wtedy również najczęściej trzeba przystawić Ci butelkę z wodą co niestety nie zawsze pomaga. Czasem kończy się to przeniesieniem do naszego łóżka i spanie – w moim wykonaniu – w przedziwnych precelowatych wygięciach, bo łóżko jak na 2 porozciągane na pół łóżka przy spaniu osoby plus jedna ja, jest jednak nieco za wąskie…

Synchronicznie z problemem nadmiernego picia (jak to brzmi w przypadku niespełna roczniaka :P), zaczęły mnie wkurzać pieluszki Pampers. Do tej pory byłam ich wierną fanką, bo żadne inne się nam nie sprawdzały – kupa wyłaziła bokiem, przemakały etc. Teraz walczymy z odpinającymi się już po pół minuty rzepami w Pampersie. Walka ta jest gorąco frustrująca, choć czasem bawi do łez kiedy to np siedząc w parku na ławce na moich kolanach, nagle wstajesz i zaczynasz świecić gołym pośladem. Już miałam ochotę napisać przeładowaną mega negatywnym ładunkiem reklamację do Pampersa, kiedy to… on sam napisał do mnie.

20160803_165626Otrzymałyśmy z Em list z 2 pieluszkami Pampers Active baby-dry, ulepszonymi o 3 chłonne kanaliki których zadaniem jest zmniejszenie uczucia pełnej, zwisającej po kolana i przemoczonej pieluchy.

Raz użyłyśmy jej w ciągu dnia, raz w nocy. Nie przeciekła, to fakt. Była mniej przeładowana, też prawda. Czy dlatego że mniej piła, więcej wypociła, szybciej przebrałam? Ciężko jest oceniać tego rodzaju produkt po zaledwie 2 zastosowaniach. Nie mniej jednak jedna z nich również miała 1 rzep totalnie nie klejący się do pieluchy, jeszcze nawet przed jej nałożeniem.

20160803_165807

Czarna seria? Prywatny pech? Czy to ja nagle zaczęłam zapinać źle pieluchę? Bo winą nadmiernego picia to to na pewno nie jest…

Szkoda, że w testowej paczce nie znalazło się troszkę więcej pieluszek, bym mogła nieco bardziej obiektywnie ocenić testowany produkt i po obecnym kryzysie w markę, na nowo się do niego w pełni przekonać.

page

Zapomnij się… z Canpolkiem

Coraz ciężej jest o wyraźną granicę pomiędzy życiem czysto moim a życiem Em. Jest to praktycznie niemożliwe, bo ona jest jego integralną, największą i przez jeszcze wiele miesięcy jego najbardziej wymagającą częścią. Teraz rzadko kiedy włączam sobie muzykę którą lubię. Słucham „Zostań moją przyjaciółką” „Mały Jarek farmę miał” i „Idziemy do zoo”. Ba, często łapię się na tym że Em gdzieś wychodzi (tzn ktoś ją zabiera z domu :P) a ja siedzę jeszcze godzinę przy dziecięcych hitach puszczonych na full 😉13151532_1697702567144881_7907522839315219094_n

Zapominam się wychodząc na spacer, że nie mam makijażu. Raz nawet zapomniałam się i wyszłam na plac zabaw w domowych getrach 😀 Wygląd na spacerach z małą jakoś przestał mi doskwierać – liczy się wygoda, no bo przecież na koziołku siedząc okrakiem nie wystąpię w ekskluzywnej sukni!

Ostatnio udało mi się otrzymać do testów od Firmy Canpol Babies rzecz, przy której spokojnie mogę się „zapomnieć” i iść z nią na miasto nawet kiedy nie wychodzę na spacer akurat z dzieckiem. Rzeczą tą jest spacerowa torba termoizolacyjna – genialny (naprawdę!) wynalazek na krótkie, codzienne spacery, do noszenia zarówno przez mamę, ale równie normalnie i funkcjonalnie wyglądająca na ramieniu taty 🙂

Torba posiada dwie zasadnicze zalety, które powodują że teraz nikt spacerujący z Em bez niej po prostu nie wychodzi:

a) Jest niewielkich rozmiarów (27cm wysokości) przez co poruszamy się z nią swobodnie a nie tłuczemy tak jak w przypadku torby doczepianej do wózka. Długi regulowany pasek umożliwia trzymanie jej na wózku, mnie równie dobrze trzyma się i korzysta z niej na ramieniu.2016-05-24 (62)b) ma praktyczne schowki i kieszenie: 1 kieszonka zamykana na suwek (np na klucze, komórkę, chustki, smoczek) na zewnątrz oraz 1 podobnie zamykana w środku (np na pampersa, chusteczki nawilżane). Dodatkowo w środku znajduje się siateczkowa kieszonka do której wsadzamy butelkę przez co niezależnie od naszej płaszczyzny położenia ( a jak wiemy z ruchliwym dzieckiem te „płaszczyzny” mogą być naprawdę wszelakie!) piciu stoi dzielnie w pozycji trwale pionowej.2016-05-19 (18)

Producent dorzuca jeszcze takie istotne info dotyczące materiałów z których jest zrobiona: Podwójna powłoka termoizolacyjna wykonana z neoprenu i pianki stanowi doskonałą ochronę termiczną wpływając na spowolnienie procesu stygnięcia/ogrzania się pokarmu w butelce/kubku. W zależności od temp. wyjściowej pokarmu oraz warunków atmosferycznych torba utrzymuje temperaturę pokarmu nawet do 2 godz. (nie zastępuje termoopakowania). Wnętrze zabezpieczone jest wodoodpornym materiałem

Krótko mówiąc: jest to jeden z najlepszych produktów/gadżetów jakie mamy dla Em, i które poleciłabym drugiej mamie, a nawet kupiła na prezent.

Prócz torby w ramach testowania z Blogosfery Canpola, udało nam się otrzymać również zestaw serii „Pingwin”, w skład którego wszedł: kubek niekapek, smoczek oraz zawieszka na smoczek.

2016-05-19 (16)2016-05-19 (13)

  • Smoczek i zawieszkę zaprojektowano dla wszystkich miłośników elegancji i uniwersalności w jednym, do których się zaliczam i ja. Wiadomo że smok i zawieszka nie jest dopasowywana kolorystycznie co dzień do aktualnego ubranka dziecka, ale mnie – pedanta osobiście bolą w oczy gryzące się kolory nawet takich szczegółów. W przypadku biało-czarnej kolorystyki (z czerwoną domieszką) tego zestawu, pozbyłam się tego problemu. Szczerze uważam jednak, że smoczek powinien być biały z czarnym dodatkiem (a nie na odwrót), gdyż przewaga czarnego jest jak dla mnie na małe dziecko nieco zbyt „smutnawa”

thumb.php

  • Bidon niekapek Haberman stworzony dla Canpol Babies, mimo że zaprojektowany przez wynalazczynię pierwszego niekapka, a więc speca w dziedzinie, jest przez nas póki co jeszcze nieużywany na co dzień. Em mimo doskonałej techniki samodzielnego picia z butelki, nie potrafi – właściwie nie chce – nauczyć się pić z niekapków. Od twardych ustników wciąż woli miękkie smoczki butelek. Wygląd – doskonały, bo pomysłowy a przez to fajnie oryginalny. Wykonanie – prosty, jedynie dwuelementowy kubek z unikalnym zaworkiem tworzy z produktu zgodnie z jego nazwą „kubek NIEKAPEK”, uniemożliwa bowiem dziecku rozlewanie napoju (co niestety Em przy zwykłej butelce zdarza się bardzo często, robi to świadomie). Całą serię pingwinkową polecam, szczególnie w całym zestawie – na wiosenno-letnich spacerach najlepsze wrażenie zrobi bowiem idealnie dopasowany do siebie komplet czarno-białych, uniwersalnych gadżetów.

Sponsorem przedstawionych produktów jest cudowna marka:

517_logo_canpol