Bez złotych rad… ale i z nimi żyć się w macierzyństwie nie da!

Ciężko jest znieść ten wszechotaczający gwar dobrych rad, najlepszych sposobów na…, uwag i krytyki. Ciężko, ale będąc młodym rodzicem (a zwłaszcza mamą) nie da się niestety tego obejść. Tym bardziej, jeśli dochodzi do tego jeszcze niestandardowe dziecko, które od pierwszego dnia życia potrzebowało dużo większej uwagi opiekuna, samemu będąc mooocno intensywnym, wymagającym i nad wyraz indywidualnym.

Ostatnio w moim otoczeniu słyszę dyskusje, że maleńkie dzieci tak pięknie zaadoptowały się w żłobku i to tylko one – mamy panikowały i przeżywały to bardziej niż trzeba. Ja swojego nie oddałam, zostało w domu, z babcią, dziadkiem, ciocią lub kimś innym w zależności od tego kto w danym dniu został wpisany na grafik. Mimo tego od wielu dni widzę, że bardzo przeżywa naszą rozłąkę, chociaż minął już ponad miesiąc od mojego powrotu do pracy. Protestuje (spokojniej lub bardziej histerycznie) przy moim wychodzeniu, trzyma się mocno na kolanach bylebym tylko nie uciekła, a po powrocie chodzi za mną krok w krok. Ostatnio doszło jeszcze do tego branie swojej pieluszki- przytulanki i smoczka do buzi (co wcześniej nie zdarzało się nigdy), wchodzenie do mnie na rączki i przytulanie. Na rękach chce być jednak tylko noszona, usiąść się nie da, patrzeć na kogoś innego się nie da, a nie daj Boże jeszcze do kogoś mówić. Tęskni i przeżywa, co widać dobrze po jej zachowaniu. Ale przecież inne mamy wiedzą lepiej… rozstanie, ba nawet żłobek dzieci nie zmienia, to ja niepotrzebnie panikuję.

Mówią „nie pozwalaj jej na wszystko, jesteś dla niej zbyt miękka i dlatego przy Tobie jest tak niegrzeczna. My to potrafimy siedzieć godzinę i bawić się bez krzyku jedną rzeczą”. Szkoda tylko, że mało kto zdaje sobie sprawę, że bardzo często obserwując ich styl opieki zauważam dużo większą swobodę i miękkość. Poza tym awantury Em przy nich to zaledwie mała imitacja tego co odstawia zostając ze mną sam na sam. Nieraz więc sobie myślę „i ty się chwalisz że z czymś takim sobie poradziłeś/aś? Phi!” Mało kto pomyśli, że zachowanie Em niekoniecznie jest skorelowane z moim zachowaniem; po prostu ze mną przebywa(ła) najdłużej i najwięcej, więc ma przy mnie największą śmiałość i swobodę. Ale wiadomo, ONI wiedzą lepiej bo ja jestem nieobiektywna, więc powinnam słuchać ich rad.

Rady przyduszają, frustrują, wpędzają w poczucie winy i obniżenie poczucia własnej wartości, ale z drugiej strony bez nich macierzyństwo byłoby tak stresujące. Bo co ja bym zrobiła, gdybym nie znalazła po porodzie w internecie złotych rad jak uspokoić płaczące niemowlę, jak kąpać, czym kąpać, jak trzymać i co oznacza to jednodniowe przebarwienie na skórze policzka? Bez rad pochodzących z praktyki doświadczonych mam żyć się nie da, z radami ciągle huczącymi nad głową również nie.

Może więc lepiej po prostu nie wtrącajmy się w życie innych, o ile sami nas o radę nie poproszą. Nie frustrujmy się, tylko grzecznie zamknijmy uszy i wyłączmy odbiór. A na pewno już nie wchodźmy w dyskusję, bo oni i tak, niezależnie od naszych argumentów, BĘDĄ WIEDZIEĆ LEPIEJ.

Reklamy

2 uwagi do wpisu “Bez złotych rad… ale i z nimi żyć się w macierzyństwie nie da!

  1. Miki jest bardzo podobny do Emilki. Też wymagajacy i histeryzujacy. Wystarczy, że znikne mu z oczu i już jest panika. I też zauważyłam, że przy innych zachowuje się „lepiej”. Gdy pojawię się spowrotem zaczyna na nowo swoją walkę o moją uwagę. Nie uważam, że to coś złego. To normalne – ze mną jest 24h na dobę. Nic dziwnego, że się czuje opuszczony gdy nagle znikam. Zobaczymy jak zareaguje w marcu na żłobek – jestem pełna zarówno obaw jak i nadziei.
    Pozdrawiam

    Polubienie

  2. Po prostu uwielbiam teksty „o, dziecko przyzwyczaiło się do Ciebie” – hmm, a do kogo ma się przyzwyczaić, skoro z matką spędza często 24 godziny na dobę przez 7 dni w tygodniu? Mnie wszelkie złote rady mocno irytują, bo zawsze są wzięte nie wiadomo skąd, niepoparte żadnym argumentem, a osoba wypowiadająca owe słowa zdaje się być urwana z kosmosu.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s