13 i pół miesiąca

Każdy dzień jest inny – to normalne i mało odkrywcze, zwłaszcza jeśli ma się w domu małe dziecko. Wczoraj byłaś rozkapryszona i latałaś z kąta w kąt nie mogąc znaleźć sobie miejsca, a dziś cieszysz się ze wszystkiego i grzecznie zasypiasz (choć tradycyjnie dopiero po jakiś 20 minutach bujania, śpiewania i suszenia). Huśtawka nastrojów, emocji jest okropna. Ale postępy coraz milsze, bo i Ty coraz lepiej komunikujesz się ze światem. Numerem uno jest teraz Twój taniec: podrygiwanie nóżką lub coś w rodzaju przysiadów i ręce które latają na boki jak w gimnastyce lub kręcą żaróweczki u góry 😀 A czasem jeszcze ręce na głowę i kręcimy się na boki. Tańczysz do wszystkiego co zadzwoni choćby przez kilka sekund, łącznie ze śpiewem pana organisty gdy przechodzimy koło kościoła w którym akurat trwa msza. Jesteś przesłodkim dzieckiem, które jednak niestety dla mojej kondycji psychicznej oraz stanu mięśni musi być zawsze przy kimś (teraz tym kimś muszę być nagminnie JA). Przesłodkość idzie jednak też w parze z ogromnym uporem i stawianiem na swoim – jeśli nie dostajesz tego czego chcesz wyginasz się, albo jak ostatnio gryziesz – mnie, zabawkę lub samą siebie po ręce! Nie znosisz siedzieć, nawet przy jedzeniu – ta pozycja najdłuższa jest chyba w chwili czytania książeczek. Bieganie po domu tam i z powrotem (choć ze względu na to żeś popyrtana jeszcze z asekuracją) to najlepsza zabawa ever. Żadne zabawki, żadne zajęcia – bieganie bez celu i „zwiedzanie” domu (wskazujesz palcem daną rzecz i trzeba Ci opowiadać co to jest 😉 może trwać godzinami…

Poza tym chyba u Ciebie bez większych zmian. My z tatą nawaleni ogromem stresu jaki wygraliśmy ostatnio w tradycyjnej kumulacji spadania wszystkich najcięższych problemów naraz, ledwo zipiemy psychicznie a dzięki Tobie i fizycznie też 🙂 Sprzedaż jednej nieruchomości (w dobie spadków cen), zakup nowej (choć wtórnej bo szybciej), mój powrót do pracy po prawie 2 latach, szukanie nowej pracy (niebawem bo już to sobie odpuściłam przy takim nawale), Twoje rozpacze przy rozstaniach ze mną i wyżywanie się potem gdy wracam, problem z Twoją opieką (zająć się ma babcia tylko że póki co nie ma nawet jak się zwolnić z pracy; a jak się zwolni trzeba będzie jej płacić za opiekę), ach szkoda gadać, szkoda wymieniać. Bo przecież jak się wali to wszystko, a żyć przecież trzeba. I chronić dziecko przed problemami dorosłych. Tak jak moi rodzice zadziwiająco skutecznie chronili mnie…

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s