bo kobieta ZMIENNĄ jest!

Kobieta po narodzinach dziecka ma się nie zmieniać? Nie zatracać swojego „ja”? Dalej – aby nie zdziadzieć – ma pamiętać o swoich pasjach, swoim wyglądzie i choćby dla siebie i swojego dobrego samopoczucia ma codzień rano między przewijaniem, karmieniem a zabawą i spacerem pomalować sobie rzęsy i zrobić loka na głowie? Może lepiej nie będę już czytać blogów, for, portali „poradnikowych” i innych tego typu artykułów, bo pęknę z ironicznego śmiechu na miliony kłujących szkiełek.

Dla własnej wygody zmieniłam swój styl ubierania. Żadne obcisłe cygaretki, żadne wiskozowo-koronkowe bluzki, żadne obcasy. Na spacer z tuptającym dzieckiem wybieram płaskie buty (nie miałam i nie mam jeszcze takich na jesień i zimę!), luźne spodnie i sportową górę. Jak ja bym wyglądała w piasku w kostiumie? Jak mogłabym się schylić w wydekoltowanej bluzce i krótkiej spódnicy? A schylanie, kucanie, siadanie na piasku, ziemi, kurzu to przecież codzienność na spacerach z dzieckiem!

Swoje pasje realizuję, oczywiście. Przecież nie mogę zwariować i nakręcać się na tylko jeden temat. Z tym nigdy nie miałam problemów, choć słyszałam że wielu musi do tego dorastać. Ja gdy Ty śpisz, nigdy nie sprzątałam, gotowałam, myłam, czyściłam przez cały czas. Ja siadam, spokojnie jem, jeszcze spokojniej czytam, piszę, recenzuję, nabieram energii na kolejne godziny biegania za Tobą. Ale nie mam już czasu na angażujące pasje. Nie mam jak wychodzić na kurs angielskiego 2 razy w tygodniu, bo każdy dzień jest inny, nie zawsze ma kto zostać, nie zawsze ja mam siłę, nie zawsze jest jak. Nie mam jak wyjechać na wycieczkę rowerową, wyjść z aparatem na pół dnia czy piec ciasta i próbować nowe przepisy. Nie mam jak, ale i nie mam też na to często sił. Zmuszać się można, a i owszem, tylko co mi po tym jak tak czy siak obowiązki około-dziecięce zostaną. I też będą nużyć. I czas pochłaniać. I energię wysysać do cna.

Makijaż? A czy nie wyglądałabym śmiesznie z cieniami na powiekach w piasku? Malować się dla dziecka w domu w deszczowe dni? Dla siebie, skoro nawet nie mam kiedy spojrzeć w lustro? Dziękuję, wolę ten czas poświęcić odpoczynkowi. A wymalować się na sytuację, w której makijaż nie będzie wyglądał jak maska klauna tylko pasował do chwili. Np. wyjścia BEZ dziecka.

Mamy się nie zmieniać po urodzeniu dziecka?! A kto jest w stanie to zrobić, skoro choćby nasze ciało rzadko kiedy pozostanie w nienaruszonym stanie?… Nie zmieniać, mimo wolniejszego metabolizmu, blizn po CC, rozstępów (tego akurat nie mam 😉 i o 23,9 godzin na dobę mniej czasu dla siebie niż przed ciążą. Nie zmieniać, mimo że nasze życie się ZMIENIŁO i to tak drastycznie i nagle jak zapewne już nigdy w życiu (mówię to chyba głównie o mamach pierwszego dziecka, potem jest się już przynajmniej świadomym co nas czeka). Po prawdziwej rewolucji nigdy nic nie będzie takie samo, a i Ty taka sama nie będziesz. Nie łudźmy się, nie oczekujmy, nie barwy artykułów dla (przyszłych) matek, nie emitujmy kolorowych reklam macierzyństwa a będziemy szczęśliwsi 🙂

ps. napisane z pewną dozą przesadyzmu, ale tak chyba najlepiej oddać istotę tego co się od nas wymaga, co kreują media i wpisy znajomych mam na fb, a jak się to ma do rzeczywistości pierwszego roku macierzyństwa

Reklamy

Jedna uwaga do wpisu “bo kobieta ZMIENNĄ jest!

  1. Zgadzam sie i podpisuje pod kazdym slowem!!! Mam tak samo, zadnych butow na ocasie, make up?! No prosze!!! A wlasne pasje??? Poszly w kat, bo kto bedzie z mala jak ja wyskocze na zumbe, albo czy bede miala sily na zumbe ?!;)

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s