Zioła w diecie dzieci

produkty-ziola
źródło fot. tesco.pl

Choć na samym początku wprowadzania do diety dziecka produktów innych niż mleko, wydawało mi się że najlepiej robię karmiąc gotowymi słoiczkami z obiadkiem czy owocem (bo bezpieczniejsze bo przebadane, bo wyselekcjonowane (?) produkty, ekologiczne, bo z dodatkowym dodatkiem witamin), z czasem jak pewnie każdy stwierdziłam, że to się po prostu NIE OPŁACA. Z drugiej też strony, ileż można faszerować dziecko gotowcami?! Tradycyjnie przyszło mi się wówczas zmierzyć z tzw. różnicą pokoleń i choć początkowo każde ‚pokolenie’ zgadzało się, że zupek nie powinno się doprawiać solą i pieprzem, z czasem (tym szybciej im pokolenie było starsze 😉 przyszło mi „walczyć” z tezą, że 8- potem 10- teraz 12-miesięczny maluch powinien już dostawać obiadki przyprawione solą/pieprzem (bo musi się przyzwyczaić, bo już duża, bo jak może jeść takie niedobre bez soli). Przyprawiać? Oczywiście. Ale dlaczego od razu niezdrową dla nerek solą, skoro pod ręką (czy tam w ogródku lub na parapecie w doniczce) mamy dużo zdrowsze zamienniki? Zioła genialnie zastąpią funkcję przypraw w nadawaniu aromatycznej głębi smaku potrawom. Niech wreszcie upadnie więc mit, że zioła tak ale dopiero po 6 roku życia. Nieostre, o ile zbadamy że nie uczulają można stosować już przecież u niemowlaka!

My z ziołami w wersji leczniczo-wspomagającej mieliśmy do czynienia bardzo wcześnie bo już w pierwszych tygodniach życia. Koper i herbatki z niego przyrządzane są chyba faktycznie ziołem, o których w przypadku malucha słyszy się najszybciej (regulacja trawienia, zalecany dla dzieci z kolkami, wzdęciami, zagazowaniem brzuszka). Przed ukończeniem 6 miesiąca stosowaliśmy również rumianek (na problemy z wypróżnianiem, bolące dziąsła przy ząbkowaniu – rumianek ma działanie antybakteryjnie i łagodzi obrzęki dziąseł). Polecano nam też bardzo rozcieńczoną melisę na uspokojenie, ale ja jakoś się bałam tak „sztucznie” wyciszać takiego małego niemowlaczka. Niedawno poznaliśmy również „uzdrawiającą” moc świetlika (nagłe zaczerwienienie oka, świetlik działał przeciwzapalnie) i natki pietruszki (problemy z hemoglobiną)

Skoro zioła leczą, dlaczego się więc nimi nie posiłkować…. w posiłkach? 🙂

Po skończeniu pół roczku dziecko śmiało może pałaszować już: natkę pietruszki (źródło witaminy C), koperek (na układ trawienny), niewielkie ilości mielonego kopru (jako zapobiegacz wzdęć)

Po 10 miesiącu dietetycy pozwalają dodać do ziołowego ogródka malucha majeranek, bazylię, oregano, rozmaryn, kurkumę, liść laurowy, ziele angielskie, tymianek, zmiksowane pestki słonecznika. Z nimi zupki, gotowane warzywa nabiorą już naprawdę cudownego smaku.

Po pierwszym roku można dodać zmiksowane orzechy wloskie, laskowe i nerkowca.

Czosnek, pieprz, curry i inne zioła ostre, pikantne zaleca się wprowadzać dopiero po 2 roku życia (jeśli nie później).

Teraz tylko pytanie za sto punktów: jaki przepis (przyprawiany ziołami) będzie dla Ciebie- ostatnio wielkiego niejadka produktów robionych w domu – najlepiej zjadliwy? Bo zupy są już blee 🙂

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s