Strach porodowy – epizod pierwszy

Teraz przyszedł ten czas, kiedy zaczęłam (wreszcie :p ) bać się porodu. Pomijając fakt, że ja od dzieciństwa, od kiedy jako 6-7latka rozpoczęłam swoją przygodę z leżeniem w szpitalach, panicznie boję się w nich leżeć! teraz zaczęłam panikować, że coś stanie mi się w trakcie akcji porodowej (dziwne, ale jakoś o Ciebie w ogóle się nie boję – całą ciążę żyję z przeczuciem że z Tobą nie może stać się nic złego, choćby nie wiem co!)

Ze względu na swoje choroby przewlekłe jestem pacjentką zwiększonego ryzyka, a z tego co słyszałam i wiem, w szpitalu w którym Muszę rodzić totalnie nie zajmują się takimi „drobiazgami” jak opieka medyczna INNA niż ginekologiczno-położnicza…
Boję się, że prócz opanowywaniem bólu będę dodatkowo musiała jeszcze sama zapanować nad samą sobą – nad swoimi szalejącymi cukrami, nad bólami serca która obecnie nie pozwalają mi czasem nawet swobodnie oddychać gdy siedzę bez ruchu, no i na końcu również nad Tobą – moją totalną nowością…

Nie wiem jak sobie z tym poradzić, czy prosić o cesarkę (a jeśli się nie zgodzą bo stwierdzą że nie ma wskazań?) – teraz jest o nią bardzo ciężko niestety; czy lepszy byłby naturalny poród bo szybciej bym doszła do siebie i mogła szybciej Tobą zająć, a poza tym nie narażałabym Cię na dolegliwościo-ryzyka które może przynieść cesarka? Sama nie wiem…

Wszyscy w rodzinie jako fakt traktują, że rodzę przez cesarkę bo skoro zdrowe od a do z kuzynki miały operację porodową, no to jak ja – „schorowana” miałabym mieć inaczej? Szkoda że lekarze nie są tak zdecydowanie ukierunkowani i chętni 😛

Ech, a miałam się nie denerwować 😉 Jak już przestałam się stresować szybkim kupnem nowego mieszkania, żeby zdążyć jeszcze przed Twoim przyjściem na świat (ale odstraszył kredyt i te wszystkie negocjacje z bankami etc), to zaczęłam wymyślać sobie inne stresy… mimo że wiem, i teraz też chciałabym bardzo w to wierzyć, że JAK ZAWSZE wszystko ułoży się samo i to o co tak bardzo się boimy okaże się nie wiedzieć kiedy rozwiązane samo…

Reklamy