Nerwo-chaos

Ważysz już 508g i masz 23 tygodnie i 4 dni. W internecie mówią że to już tyle co masa piłki nożnej. Faktycznie chodząc czy leżąc coraz bardziej odczuwam te ciężkości.. ale wcale nie narzekam! Absolutnie! Jestem szczęśliwa! Tym bardziej po tym jak w ostatnich tygodniach mocno martwiliśmy się o to że rzekomo nam nie rośniesz…

(tu byłaś jeszcze 4 tygodnie młodsza- zdjęcie zrobione w 19 tc jak sobie słodko śpisz)

Mówią że kobiety w ciąży nie można denerwować. A co robią sami przedstawiciele zawodu – lekarze ginekolodzy?! Straszą dużo bardziej niż jest to potrzebne, warte i humanitarne. Wystawiają nasze nerwy do granic wytrzymałości. Sprawiają wrażenie jakby czerpali z tego jakąś cholerną satysfakcję..
Do lekarzy chodzę przez całą ciążę tak często jak do sklepu po bułki. 2 tygodnie temu byłam u 2 różnych ginekologów, badałam stan Twojego serduszka na echu i ogólny rozwój ciała. Wszystko było w porządku, tak bardzo się cieszyłam, kolejne westchnienie ulgi.
Tymczasem zaledwie tydzień później na tej cholernej, niekompetentnej i za grosz nieuprzejmej patologii ciąży usłyszałam, że nie rośniesz i się nie rozwijasz bo prawdopodobnie mam złe przepływy w łożysku…
Nic zdążyli mi nic wytłumaczyć – nie zdążyli bo zajęci byli jakąś cholerną rozmową o dupie marynie między sobą. Pytałam kilka razy, za każdym razem otrzymując półgębkową odpowiedź rzuconą w przestrzeń (bo co, wstyd było im na mnie popatrzeć?), że trzeba sprawdzić, że źle, że się nie rozwija i przepisali lek wyrzucając mnie niemal dosłownie z gabinetu by dalej kontynuować obgadywanie pacjentek czekających na korytarzu. Dostałam lek który jak potem przeczytałam w internecie okazał się być niedozwolony w okresie ciąży bo może uszkadzać płód!

Panika. Strach. Stres. Zdziwienie. Przecież tydzień wcześniej wszystko było dobrze. Skąd oni to wiedzą po minutowym badaniu? Skąd skoro o nic mnie nie zapytali, nie zaglądali w historię choroby którą mieli przed nosem, nie poprosili mnie o żadne wcześniejsze badania? Ale z drugiej strony – jeśli mają rację? jeśli coś jest nie tak i faktycznie przestałaś rosnąć a ja to zaniedbam nie wierząc im? Nie mogłam tego psychicznie wytrzymać. Nie mogłam! Tak bardzo się martwiłam, że przeze mnie nie otrzymujesz dostatecznie dużo jedzenia żeby rosnąć… a jeśli będę chciała to naprawić i zażyję te leki to mogę uszkodzić Twoje zdrowie i życie. Co ja mam robić??? Nigdy tak bardzo się nie bałam jak wtedy.. jak wtedy o Ciebie. O część mnie za którą jestem teraz odpowiedzialna jedynie ja!

Na szczęście A. natychmiast zarejestrował nas do mojego ginekologa na prywatną wizytę na kolejny dzień. Pozostało tylko wytrzymać do jutra… Wytrzymałam, chociaż było mi niezwykle ciężko. Całą noc spałam na lewym boku bo czytałam że wtedy przepływy są lepsze. Leżałam choć całe ciało mi zdrętwiało a nóg już nawet od tego nie czułam.
Wizyta na szczęście udowodniła że lekarze z patologii to jedynie bezmózgo-straszące konowały. Nie mieli racji, bo i Twój rozwój i waga i bicie serduszka i moje przepływy, że wszystko jest idealne! A leki w ogóle niepotrzebne. Więc po co, do cholery po co oni tak straszą jeśli nie mają żadnych powodów?! Najmniejszych przesłanek?!

Wczoraj byłam u nich na wizycie, nie przyznając się że w dupie miałam te ich szkodliwe leki i wcale ich nie zażywałam i co usłyszałam? Wszystko jest w porządku, serduszko ładnie bije (sama słyszałam) i maluszek rozwija się prawidłowo… oni są naprawdę nienormalni…

Ale Ty zdrowa i kochana! I to liczy się w tym wszystkim najbardziej. Moja Ty kochana piłeczko do nogi :*

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s