bezkonkurencyjny Miś Szumiś

whisbear_arbuz1listopad 2015 – styczeń 2016

Długo zbierałam się do zrecenzowania tego produktu, mimo że Emilka posiada go już od 2 miesiąca swojego życia. Dlaczego? Bo jest to jedna z niewielu rzeczy, na temat których mam tak niejednoznaczne zdanie.

Ale przejdźmy do konkretów: Miś Szumiś, największy hit ostatnich lat, kupowany „na ślepo” w prezencie każdemu nowonarodzonemu, faktycznie widoczny w niemal każdym dziecięcym łóżeczku jakie odwiedzam. Brzydka w swym wyglądzie i kształcie zabawka, do której nie da się ani przytulić, ani zjeść (w przypadku dzieci to niemal jedyna istotna funkcja ;), ale która posiada tą jedną istotną zaletę, że USYPIA. A jeśli nie usypia to przynajmniej uspokaja i wycisza płaczącego dziecko.

Zwykle stosowana i polecana dla noworodków, bo to one są najbardziej przestraszone odgłosami świata po wyjściu z brzucha mamy… szumiącego brzucha. Szumiś ma za zadanie imitować szum krwi przepływającej przez łożysko, do którego maleństwo przyzwyczaiło się w ciągu 9 miesięcy i dać mu poczucie bezpieczeństwa, co pozwoli mu płynnie i łatwo udać się w krainę pięknych snów o mamie 😉

Jak najbardziej przydaje się jednak również i starszym dzieciom, choć na przykładzie Emilki zaczynającej już 6 miesiąc życia mogę stwierdzić, że nie usypia on już tak jak czarodziejska różdżka, wymaga to trochę więcej czasu.

A teraz wady, jakie wg mnie posiada ten produkt:

  1. niezbyt przyjazna i ładna fizjonomia jak na „misia”- bardziej przypomina to zmutowanego psa lub ośmiornicę o głowie misia :p
  2. brzydki kolor
  3. tylko jeden tryb działania – miś szumi przez 40 (albo 50?) minut i nie da się go ustawić na np połowę czasu co często w zupełności by wystarczało… niestety ręczne zgaszanie w naszym przypadku jest niemożliwe, bo…
  4. …przy ręcznym gaszeniu zabawka wydaje dźwięk, który wybudza naszą Emcię ze snu. Zupełnie niepotrzebne są wydawane przez nią komunikaty dźwiękowe przy włączaniu i wyłączaniu
  5. kończy szumieć „nagle”. Jest niby jakieś tam wyciszanie, ale nie jest to płynne – jak w pokoju jest cicho, dokładnie słychać hałas, hałas i nagle pstryk cisza. Czasem wystrasza to Emilkę
  6. beznadziejnie zrobione „drzwiczki” na wymianę baterii. Czasem gdy baterie kończą się w nocy muszę siedzieć pod lupą z jakimiś nożyczkami milimetrowej grubości żeby dobić się do miejsca na baterie, zamiast umożliwić użytkownikom po prostu ich podważenie…
  7. nigdy nie wiadomo kiedy baterie sią kończą. Czasem więc tak jak pisałam powyżej ni stąd ni zowąd skończą się nagle w środku nocy

Są to zasadnicze wady produktu, jakie odkryłam. Zalet nie będę wymieniać w punktach, bo są one nieliczne: a) przemyślany kształt (nogo-ręce da się zaczepić o łóżeczko/wózek), b) funkcja ściągnięta wprawdzie ze znanych od dawien dawna usypiających mocy suszarki, ale przynajmniej oszczędzająca prąd 😉

W tym wypadku jednak jedna jedyna zaleta przewyższa liczne wady Misia Szumisia, stąd polecam go jako prezent dla noworodków i niemowląt. Jakkolwiek myślę, że gdyby pojawiła się Szumisiowi konkurencja ulepszona o wymienione wady tego istniejącego, Miś Szumiś nie miałby żadnych szans się sprzedać! W tym momencie cena (jak dla mnie zbyt mocno wyśrubowana) pokazuje jednak, że Szumiś konkurencji NIE MA 🙂

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s